piątek, 13 września 2013

Rozdział 26

**Rozdział 26**



-I jak, smakuje ci Charlie?- zapytała Babcia Malik głaszcząc i drapiąc Małą Charlie, która zadowolona mruczała głośno.
-Przepyszne, nigdy nie jadłam lepszych- odparłam odpychając od siebie pusty talerz. Babcie Direction razem przyrządziły obiad składający się z najpyszniejszych naleśników jakich w życiu jadłam i boskich ciasteczek z czekoladą, które po prostu rozpływały się w ustach. Wolę nie myśleć ile to kalorii, bo coś czuję, że by mi się to nie spodobało. Chłopacy spojrzeli na mnie, potem na talerz, a potem znów na mnie.
-Charlie, ty coś zjadłaś i to tyle ile normalny człowiek!- pisnął zszokowany Lou, a ja wywróciłam oczami.
-A co, to aż taki dziwny widok?- zapytała Babcia Tomlinson łapiąc się pod boki.
-U Charlie? Jak najbardziej- odparł Zayn popijając sok pomarańczowy.
-Taka chudzinka, a i tak nie je- powiedziała Babcia Horan kręcąc głową. –Ja już dopilnuję żebyś jadła- zagroziła mrużąc oczy i kiwając palcem wskazującym.
-Mi kiedyś babcia też tak zagroziła. Ale potem pokochałem jedzenie i się narodziłem- szepnął do mnie Niall, a ja uśmiechnęłam się pod nosem. Już miałam zacząć po sobie sprzątać, gdy Babcie Direction mnie zatrzymały.
-My to sprzątniemy. Wy idźcie na jakiś spacer albo coś- odparła Babcia Payne. Spojrzałam na chłopaków, a ci wzdrygnęli tylko ramionami i opuścili kuchnię.
-To co, spacer?- zapytał Harry patrząc na mnie. Hm, czemu nie. Uśmiechnęłam się do niego i kiwnęłam głową, w czasie gdy chłopacy siadali na kanapie w salonie i włączali jakiś film. –Babciu, wychodzimy!- krzyknął Harry, gdy już założyliśmy buty i już mieliśmy wychodzić, gdy z kuchni wybiegła Babcia Styles.
-Weźcie jeszcze jakieś czapki. Słońce dzisiaj mocno świeci- odparła.
-Dobrze babciu- wymamrotał trochę zawstydzony Styles i wyciągnął z szafy dwie czapki, po czym założył granatowego fullcapa, a mi podał smerfetkę. Już mieliśmy wychodzić, gdy Babcia Styles ponownie nas zatrzymała.
-Ale Harry, kochanie, stań bliżej Charlie. W końcu jesteście parą czy nie?
-Babciu, my nie…- podjął się Styles, ale nie dokończył.
-Harry- przerwała Babcia Styles gromiąc go spojrzeniem. Harry westchnął i stanął bliżej mnie. –A teraz złapcie się za ręce- rozkazała. Harry już otwierał usta, ale Babcia Styles złapała się pod boki. Chłopak westchnął i zawstydzony zachowaniem swojej babci wykonał jej polecenie. Uśmiechnęłam się pod nosem rozbawiona. –Chcecie trochę pieniążków na cukiereczki?- zapytała wyciągając portmonetkę.
-Na razie babciu!- rzucił w pośpiechu Harry, wychodząc.
-Na razie Dziubasku!- krzyknęła za nim babcia Styles, a ja parsknęłam śmiechem. Przez chwilę szliśmy w ciszy trzymając się za ręce.
-Dziubasku?- zapytałam patrząc na niego z rozbawieniem.
-Ani słowa- warknął marszcząc brwi i nie zaszczycając mnie spojrzeniem. Zagryzłam wargi chcąc w ten sposób nie parsknąć śmiechem i spełniłam polecenie Stylesa.

***

-Przepraszam za babcię. Czasem jest trochę nadopiekuńcza- westchnął Harry, gdy siedzieliśmy na ławce w centrum Londynu rozkoszując się widokami.
-Przepraszasz? Nie masz za co- odparłam uśmiechając się do niego.
-Nie jesteś zła?
-A dlaczego bym miała być? Masz wspaniałą babcię. Troszczy się o ciebie
-Mhm- mruknął, a ja milczałam przyglądając się mu. Całkiem fajnie wglądał w tym fullcapie. Zresztą, nawet gdyby założył na głowę wazon wyglądałby świetnie. To przez jego włosy. A może też oczy? Nie wiem. W każdym bądź razie ten chłopak wygląda we wszystkim świetnie. Serio. Nawet gdyby założył na siebie plastikowy worek wyglądałby cudownie. Pewnie dużo lasek mu tego zazdrości. Nie jedna oddałaby wszystko by mieć tak ja on. I na pewno nie jedna laska oddałaby wszystko by mieć tak jak ja. Ciekawe czy jakby znały prawdę nadal by tego chciały… Pewnie tak, bo to w końcu One Direction. Jeśli nie można być ich żoną lub dziewczyną, trzeba zadowolić się tym, że jest się ich przyjaciółką. A ja raczej nie chcę zostać żoną ani dziewczyną Zayna, Liama, Nialla czy Louisa. I zdecydowanie nie chcę zostać żoną Harrego. To by było po prostu okropne. Ciągle ich niańczyć, cały dzień. 24 na dobę i 7 dni w tygodniu. Przez kilkadziesiąt długich lat. A potem jeszcze niańczyć ich równie szurnięte dzieci. Koszmar! Ale właśnie o tym mażą jakieś miliony nastolatek na całym świecie… Eee, czemu nie wspomniałam o tym, że nie chcę być również dziewczyną Harrego? Dziwne… bo przecież nie chcę nią być, prawda? Prawda?! –Nad czym tak myślisz?- zapytał nagle Harry, a ja ocknęłam się wymazując z głowy niepotrzebne myśli i pytania.
-W sumie, to o niczym- odparłam wzdrygając ramionami. Harry uśmiechnął się i spojrzał przed siebie z zamyśloną miną. Po chwili wahania spojrzał na mnie.
-Charlie, eeee, bo wtedy w twoim pokoju, mmm, nie zdążyłem dokończyć i… eeemmm, nie zdążyłem cię o coś zapytać- wyjąkał, a ja uniosłam brwi uśmiechając się.
-O co chodzi?- zapytałam.
-No bo jest pewna… yyyym, sprawa- wybąkał spuszczając wzrok na swoje ręce, po czym westchnął. –No bo pomyślałem sobie, że my się spotykamy, ale potem przypomniałem sobie, że my tylko udajemy i poczułem się troszeczkę dziwnie, no bo to jest trochę dziwne. Prawie tak dziwne jak to, że Lou przestałby jeść marchewki, albo Liam przestałby robić twitcamry…- odparł, a ja dopiero po chwili zrozumiałam co powiedział. Może dlatego, że mówił tak szybko, że ledwo go rozumiałam.
-Harry- przerwałam mu patrząc na niego znacząco. Ile można przeciągać takie coś? Jak widać długo. Harry Styles- mistrz jąkania się i przeciągania odpowiedzi na zadanie wcześnie pytania. Harry ponownie westchnął i spojrzał na mnie drapiąc się w kark.
-Umówiłabyś się ze mną?- zapytał, a ja zdziwiona uniosłam brwi. Chłopak widząc moją zdziwioną, nie, wróć, zszokowaną minę, wyszczerzył zęby w niepewnym uśmiechu. Okej, to jest dziwne. Mega totalnie na maksa i do granic wszelkich możliwości dziwne. Ogłuchłam czy Harry Styles, ten sam, który jest znaną i pożądaną przez fanki gwiazdą muzyki i ten sam którego dziewczynę muszę udawać, właśnie, co prawda bardzo niezdarnie, ale uroczo, zaprosił mnie na randkę?! Chwila… Charlie, ogłuchłaś. To jedyne wytłumaczenie. I koniec kropka. Przeniosłam spojrzenie na Hazze. Patrzył wciąż na mnie unosząc brwi i uśmiechając się ukazując w ten sposób białe ząbki i cudowne dołeczki w policzkach. Czyli jednak żartował! Charlie, głupku, czemu od razu na to nie wpadłaś? Jeszcze przez chwilę na niego patrzyłam jednak po chwili wybuchnęłam śmiechem. Ale coś nie pasowało. On się nie śmiał. Momentalnie spoważniałam patrząc na jego trochę zażenowaną minę. On nie żartował.
-Ale, że na randkę?- w końcu, po chwili milczenia, byłam w stanie wydobyć z siebie głos i zadałam to jakże inteligentne i rozgarnięte pytanie. Nie Charlie, zaprosił cię na BIGOS. Pewnie, że na randkę! Boże, jaką ja jestem idiotką.
-No, tak- wybąkał Harry drapiąc się w tył głowy. Wdech, wydech, wdech, wydech, wdech, wydech. To normalne. W końcu jakiś chłopak musiał zaprosić cię na randkę. To nic, że tym chłopakiem jest Harry Styles. To nic, że znają go chyba wszystkie nastolatki. To nic, że chyba wszystkie nastolatki są na niego napalone. To nic, że przez ostatni czas udawałaś jego dziewczynę. On właśnie zaprosił cię na randkę.
-Eeee- wybąkałam rozglądając się na boki, sama nie wiem czemu. Po prostu przez tego idiotę postradałam zmysły. Psychiatra. Muszę się umówić. Na wizytę. I to zaraz. Dobra Charlie, ogarnij się. Ten chłopak teraz czuje się strasznie niepewnie i cierpi bo ty nie możesz mu odpowiedzieć jak normalny człowiek tylko zachowujesz się jak idiotka. Westchnęłam spuszczając głowę. –Wybacz, że ci od razu nie odpowiedziałam, ale bardzo mnie zaskoczyłeś- wybąkałam. Lub raczej bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo (…), ale to bardzo mnie zaskoczył. Dobra Charlie, a teraz najtrudniejsze. Najdelikatniej jak tylko można powiesz mu, że jesteście przyjaciółmi i bardzo go kochasz, ale jako przyjaciela. Powinien zrozumieć. –Wiesz, chętnie- dodałam podnosząc na niego wzrok i spoglądając mu w oczy z uśmiechem na ustach… Zaraz, co ja wyrabiam?! CO JA MÓWIĘ W OGÓLE?! NIECH KTOŚ COŚ ZROB!!! WALNIE MNIE PATELNIĄ ALBO COŚ!!!!!!
-Okay- odparł Harry uśmiechając się promiennie. –Więc jutro po szkole cię gdzieś zabiorę- dodał, a ja kiwnęłam głową obdarowując go szerokim uśmiechem. JEZUS MARIA, CHARLOTTE ANABELE BLANKO COLE, CO TY WŁAŚNIE ZROBIŁAŚ?!?!?!? Jak to co? Umówiłam się z Harrym Stylesem na randkę. NO WŁAŚNIE. Z HARRYM STYLESEM. NA RANDKĘ. ROZUMIESZ?! No i co z tego? A TO, ŻE TO TWÓJ PRZYJACIEL, KTÓRY CZĘSTO DOPROWADZA CIĘ DO SZAŁU! No i? CHARLIE!
Czy ktoś mi może powiedzieć czemu kłócę się ze sobą?

***

-Zayn, dlaczego ty jeszcze nie masz żony?- wypaliła nagle Babcia Malik zamykając przy tym usta Niallowi, który liczył na głos M&N’s.
-Babciu, mam dopiero 19 lat- przypomniał Zayn.
-Ja w twoim wieku przewijałam już twojego ojca!- odparła, a Zayn wywrócił oczami.
-Babciu, to są inne czasy. Jestem jeszcze młody, za młody na małżeństwo- wyjaśnił cierpliwie Zayn, a jego babcia pokręciła głową.
-A dziewczynę przynajmniej masz?
-Nie- mruknął Zayn. A Willow? Uniosłam brwi i szturchnęłam go w bok. Ten tylko wzdrygnął ramionami i spojrzał na Nialla, który starał ułożyć się alfabetycznie swoje M&N’s.
-Oj Zayn, co ja z tobą mam- westchnęła Babcia Malik kręcąc głową.
-A może ten czerwony będzie pierwszy?... Nie, to na pewno będzie zielony- mruczał pod nosem Niall. Westchnęłam. Ten człowiek czasami zachowuje się jakby nie miał mózgu. Serio.
-Niall
-Hmmm?
-Ale ty wiesz, że one wszystkie mają literkę M, prawda?
-Mhm
-Tak myślałam- odparłam uśmiechając się pod nosem. Nagle poczułam jakby ktoś czymś we mnie rzucił. Uniosłam brwi i rozejrzałam się dookoła. Wszyscy byli pochłonięci horrorem o jakimś psychopacie zabijającym ludzi. Standard. I zgadnijcie kto wpadł na ten głupi pomysł. No właśnie. Sam na to wpadł, a  teraz nie ogląda! Spojrzałam oskarżycielsko na Stylesa. Gapił się na mnie szczerząc zęby i udając, że nie wie  o co chodzi. Wywróciłam oczami wracając do patrzenia jak jakiś koleś rozrywa na kawałki biedną kobietę. Fu! A wiecie co jest najdziwniejsze? To, że Babcie Direction z wielkim entuzjazmem zgodziły się na oglądanie tego horroru!
-Co jest po M?... Ach tak, N… Zaraz…- mruczał Niall dalej robiąc swoje. Po chwili znowu ktoś czymś we mnie rzucił. Automatycznie spojrzałam na Stylesa, ten jednak oglądał z zainteresowaniem film. Zmarszczyłam brwi. No i znowu! Ale tym razem to nie Styles. On ciągle gapił się na telewizor, na którym właśnie jakiś koleś otwierał wolno drzwi za którymi… -Jaki ze mnie idiota!- krzyknął nagle Horan, a ja złapałam się za serce dysząc. Prawie zawału dostałam. –Przecież ich nie da się ułożyć alfabetycznie!- dodał kręcąc głową i zabrał się za jedzenie cukierków. Po chwili ktoś znowu czymś we mnie rzucił.
-Louis!- fuknęłam, a chłopak spojrzał na mnie unosząc brwi. –Przestań we mnie czymś rzucać- mruknęłam.
-Ale ja niczym nie rzucam- odparł unosząc ręce w obronnym geście i wrócił do oglądania horroru.
-Dziwne- mruknęłam pod nosem zdumiona patrząc jak wszyscy są pochłonięci horrorem. W takim razie kto czymś we mnie rzucał? Nagle usłyszałam za sobą jakiś szmer. Moje serce przyspieszyło. Spokojnie Charlie, to na pewno tylko Mała Charlie. Właśnie! Skarciłam się za swoją głupotę kręcąc głową. Ale zaraz. Mała Charlie śpi od dłuższej chwili na kolanach Harrego. Skoro to nie Mała Charlie to kto? Chyba nie myślicie, że…
-Charlie- nagle ktoś stojący za mną szepnął mi do ucha. Wrzasnęłam zeskakując z kanapy i chowając się za zdezorientowanym Horanem. Spokojnie, Niall cię obroni. Nic ci nie będzie Charlie. Oddychaj. Momentalnie Lou zapalił światło.
-Eee, Charlie?- zagadnął mnie. –Josh przyszedł- dodał, a ja powoli wychyliłam się zza Horana. Oczywiście. Śmiejący się w najlepsze Josh stał za kanapą. Śmiał się tak mocno, że stał się cały czerwony i nie mógł nic z siebie wydusić tylko trzymał się za brzuch i klepał po kolanie. 
-Devine!- warknęłam, a chłopak momentalnie spoważniał. –Nie żyjesz- dodałam, a chłopak wziął nogi w zapas. Znalazł się twardziel. Zmarszczyłam brwi i ruszyłam za chłopakiem grożąc, że się zemszczę.

***

-Charlie, już jakieś milion razy sprawdziliśmy wszystkie szafy, kąty, półki, pokoje i ciemne zaułki. Nikogo nie ma. Idź spać- jęknął Zayn.
-Jesteście pewni?- zapytałam chowając się głębiej po kołdrą. Była któraś w nocy, a chłopacy ubrani w swoje piżamy (czyli najzwyczajniejsze w świecie slipy) sprawdzali, czy w moim pokoju nie ma żadnego zabójcy albo coś. Ale ja na serio coś słyszałam! No dobra, ja rozumiem, że wydzieranie się jak wariatka w środku nocy to dość głupi pomysł, ale ja na serio coś słyszałam!
-Tak, jesteśmy. Idź spać- mruknął Lou.
-Ale…
-Dobranoc Charlie!- przerwał mi Liam i chłopacy opuścili mój pokój gasząc światło. Nagle w całym pokoju zrobiło się ciemno, dziwnie cicho i strasznie. Przełknęłam ślinę i przewróciłam się na drugi bok ignorując moje dziwne myśli.
„Nagle w moim pokoju pojawił się Niall.
-Co tu robisz?- zapytałam zdziwiona przecierając oczy.
-Przyszliśmy do ciebie- odparł Zayn wchodząc z resztą do mojego pokoju.
-Ale po co?
-Żeby cię zjeść!- krzyknął Lou i nagle wszyscy zdarli z twarzy swoje… Eee, twarze ukazując potworne twarze klownów. Mieli nawet te gigantyczne i potwornie potworne buty! Przerażona wrzasnęłam na całe gardło…”
Usiadłam gwałtownie na łóżku rozglądając się wielkimi oczami po pokoju. Wszędzie ciemno, mrocznie, cicho i strasznie. Spokojnie Charlie, tylko spokojnie. Zaraz położysz się z powrotem i zaśniesz… śniąc o potwornych klownach! Owinęłam się w koc i zeskoczyłam z łóżka. Pójdę do chłopaków. Może przynajmniej nie będę się tak bała. A tak przy okazji, to z powodu przyjazdu Babci Direction zaszły pewne zmiany. Co prawda Babcie Direction przyjechały na jeden dzień, ale z nocowaniem. Chłopcy mają je odwieźć do domów jutro rano, gdy będę w szkole. Wracając. Mieliśmy tylko jeden pokój gościnny, no więc trzeba było trochę przemeblować. Choć w sumie mogłoby być ich więcej, ale chłopacy woleli urządzić sobie pokoje, z których zupełnie nie korzystają, na przykład taką bibliotekę. No, ale dobra. Tak więc, w pokoju gościnnym spała Babcia Horan i Babcia Payne. W pokoju Zayna spała Babcia Malik i Babcia Tomlinson, a w pokoju Harrego, Babcia Styles. Dlatego Zayn spał z Niallem, a Harry na kanapie w salonie bo stwierdził, że jego babcia za bardzo się rzuca podczas snu. Więc jako pierwszy przystanek obrałam sobie pokój Lou. Weszłam cichutko, a chłopak spał jak zabity. Nawet kiedy niechcąco zrzuciłam go z łóżka on się nie obudził. Wzdrygnęłam ramionami i poszłam do Liama. Liaś zupełnie nie reagował na moje krzyki. Jego prawie też zrzuciłam z łóżka, ale zdążyłam w odpowiedniej chwili zareagować i chłopak został na łóżku. Babci Direction raczej nie będę budzić, tak więc pokój Nialla. Cichutko do niego weszłam zastając Nialla i Zayna przytulonych do siebie. Miodzio. Zajmowali całe łóżko oprócz narożnika, w którym leżały żelki i cukierki blondasa.
-Niall- szepnęłam szturchając chłopaka. 
-Co jest mamo?- zapytał z zamkniętymi oczami.
-Mogę z wami spać?
-Mhm- mruknął i przytulił się mocniej do Malika. Uśmiechnęłam się i zajęłam narożnik wypełniony słodyczami. Ale kiedy wyrwałam sobie kilka włosów wyciągając z nich żelka, stwierdziłam, że to chyba nie najlepszy pomysł. Hm, został jeszcze tylko Harry. No dobra, przy odrobinie szczęścia go obudzę. Najciszej jak tylko mogłam zeskoczyłam z łóżka i omijając wszystkie śmieci, ubrania, gitary i jedzenie, wyszłam z pokoju blondasa. Westchnęłam i opatulona w koc zeszłam do salonu gdzie spał Styles w samych slipach zajmując całą kanapę. 
-Harry obudź się- szepnęłam szturchając go w ramię. Chłopak tylko mruknął coś niezrozumiałego po nosem i przytulił się do poduszki. –Harry, obudź się no!- lamentowałam coraz głośniej. –Harry!- krzyknęłam mu do ucha. Nic. Nawet nie drgnął! Westchnęłam. Hm, fotel jest wolny. Gdy się na nim siedzi jest całkiem wygodny. Może się na nim wyśpię. Ponownie westchnęłam widząc wszędzie porozwalane ciuchy i bieliznę Stylesa. Tylko co tu robią jakieś trzy pary butów? Dobra, nie wnikam. Byłam już prawie przy fotelu, gdy zahaczyłam o jeden z jego butów i runęłam jak długa na ziemię robiąc przy tym niezły hałas.
-Co jest?- zapytał Harry podnosząc głowę i rozglądając się dookoła. 
-Ała- jęknęłam nie mając siły się ruszyć.
-Charlie? Co ty tu robisz?- zapytał pomagając mi wstać.
-Długa historia- westchnęłam siadając na kanapie, a Harry uniósł brwi. Wywróciłam oczami i wzięłam długi wdech. –Miałam koszmar i chciałam spać u chłopaków tyle, że nigdzie nie ma miejsca albo tak mocno śpią, że nie można ich obudzić- jęknęłam.
-Możesz spać ze mną- odparł Harry wzdrygając ramionami. Uśmiechnęłam się do niego i oboje położyliśmy się na kanapie chcąc ułożyć się jak najwygodniej i nie zepchnąć drugiej osoby na podłogę.
-Zimno tu- stwierdziłam po chwili opatulając się mocniej kocem. Harry spojrzał na siebie i pokręcił głową. Ja nie wiem jak on może tak wytrzymać. Przecież tu jest zimno jak na biegunie, a on śpi w samych slipach! Nieraz nawet bez, ale dzisiaj miałam szczęście, bo Styles wyjątkowo je założył.
-Chodź tu- mruknął i przytulił mnie przykrywając też swoim kocem. Miło z jego strony. Od razu zrobiło mi się cieplej. Sama nie wiem czy dlatego, że przytulałam się do jego nagiego (i umięśnionego) torsu, czy dlatego, że byłam owinięta w dwa koce. –Dobranoc Charlie- szepnął jeszcze i zamknął oczy. Po chwili słyszałam jego równy oddech. Jednak ja nie mogłam zasnąć. Nadal nie mam pojęcia dlaczego zgodziłam się na tą randkę. Przecież Harry to mój przyjaciel i nie czuję do niego nic więcej. Może po prostu nie chciałam go zranić? Albo po prostu Harry mi się tak naprawdę podoba, a nie byłam tego świadoma, bo nie chciałam żeby to było prawdą. Dobra, wiecie co? Jutro umówię się z psychiatrą. Obiecuję.

_______________________________________________________

Bum-tsa.