poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 22


**Rozdział 22**

-T-t-to klown!- wyjąkałam mocniej ściskając dłoń Harrego i przytulając się do jego ramienia. Właśnie szliśmy przez galerię, bo chłopacy uznali, że muszą zrobić zakupy, a Josh, nie mając specjalnych planów, przyłączył się do nas. I tak, tam też musiałam udawać dziewczynę Hazzy, a Hazz mojego chłopaka. Chociaż on nie wyglądał jakby to mu przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Wyglądał jakby się mu to podobało. Ci faceci… No nic, wracając do tematu faceta przebranego za potwornego klowna. Harry spojrzał na mnie, a potem no to okropne monstrum, którego tak panicznie się bałam od mojej pierwszej wizyty w cyrku. Miałam wtedy jakieś trzy lata, a klown cukrzycę, podwyższony poziom cukru i brak insuliny. Tsaaa… Potem mama mi wszystko wyjaśniła, a facet przeprosił, ale uraz został.
-No… zrobimy sobie z nim zdjęcie?- zapytał uśmiechając się.
-Nie!- krzyknęłam, a on uniósł brwi. –Przecież t-t-to k-klown!- wybąkałam.
-Nadal nie rozumiem o co ci…
-Potworny, straszny, przerażający, krwiożerczy, morderczy, psychiczny…- przerwałam chłopakowi patrząc wielkimi oczami na klowna rosnącego z pokonywaną przez nas odległością.
-Ah, o to chodzi!
-Bezlitosny, nieprzewidywalny, po prostu straszny!- pisnęłam chowając twarz w ramieniu chłopaka. Harry przystanął i przytulił mnie gładząc po głowie.
-Co jej?- zapytał Zayn.
-Klown- odparł Styles, a wszyscy już wiedzieli o co chodzi. –Hej, już wszystko dobrze. Jeśli tylko chcesz zawrócimy- szepnął, a ja kiwnęłam głową wciąż go nie puszczając. Nagle chłopak zesztywniał, a ktoś popukał mnie palcem w plecy.
-Przepraszam, mogłaby mi pani powiedzieć, która godzina?- usłyszałam za sobą męski głos i niewiele myśląc odwróciłam się.
-Jasne. Jest piętnasta…- urwałam robiąc duże oczy. -T-t-t-o klown!- wybąkałam przerażona.
-No, tak, ja właśnie…- zaczął, ale nie dałam mu dokończyć, bo zaczęłam wrzeszczeć i ruszyłam pędem przed siebie, a wszyscy, dosłownie wszyscy, patrzyli na mnie, robili zdjęcia i nagrywali filmiki. Kiedy przebiegłam kilkadziesiąt metrów, schowałam się za białą kanapą dysząc i cała się trzęsąc. Podciągnęłam nogi pod nos i oplotłam je rękoma chcąc choć trochę opanować drżenie. To było potworne! Nie obchodzi mnie to, że pewnie za chwilę w Internecie będzie się roiło od zdjęć i filmików, na których biegnę na złamanie karku przez centrum handlowe wrzeszcząc jak opętana. Ale to nie moja wina, że panicznie boję się klownów!
-Chłopaki, tu jest!- krzyknął Lou i kucnął przy mnie. –Wszystko dobrze?- zapytał, a ja nie mogąc wydobyć z siebie słowa, kiwnęłam głową. –Jeśli cię to pocieszy, to strasznie szybko biegłaś. I chyba pobiłaś rekord- odparł uśmiechając się, a ja nadal gapiłam się przed siebie bujając się w przód i w tył. To tylko klown, to tylko klown, to tylko klown, to tylko klown. To zwyczajny facet ubrany w kiczowate ciuchy i dziwacznie umalowany. To nic strasznego. Dzieci ich uwielbiają! Nie ma się czego bać. Charlie, uspokój się. Wszystko jest już w porządku. To, że kiedyś jeden klown, który miał atak, zaczął krzyczeć, rzucać się i mdlejąc upadł na ciebie jeszcze nic nie znaczy. Przecież wszystko skończyło się dobrze i klown odjechał karetką! Nic nie jest dobrze! Przed chwilą prawie dostałam zawału!
-Charlie, nic ci nie jest?- zapytał Harry klękając przede mną.
-Klown tu, klown tam. Klowny, wszędzie- odparłam i zachichotałam histerycznie.
-Nie jest dobrze- wybąkał Liam.
-Charlie…?- Niall nachylił się nade mną. Spojrzałam na niego z poważna miną i po chwili się uśmiechnęłam.
-Klown!- pisnęłam i wybuchnęłam panicznym chichotem. –Jakie to śmieszne! Klowny są śmieszne! Klowny są wszędzie, wszystko jest śmieszne!- majaczyłam ciągle chichocząc w sposób od którego człowiek dostaje gęsiej skórki.
-Boje się jej!- pisnął Niall i schował się za Joshem.
-Spada, ja też- mruknął i wypchnął przed siebie blondaska. –Weź zjedz jego- odparł. Przez chwilę patrzyłam z dziwną miną, ciągle chichocząc histerycznie, jak Niall i Josh się przepychają.
-Charlie, nie wiem czy wiesz, ale jesteśmy w miejscy publicznym i przynajmniej sto osób właśnie cię nagrywa i robi ci zdjęcia- szepnął Zayn.
-Klowni są nagrywani. Klownom robi się zdjęcia. Klowni…- majaczyłam bujając się w przód i w tył.
-Mam pomysł- odparł Liam. –Pomóżcie jej wstać- odparł, a Harry i Lou dosłownie postawili mnie na nogach. –A teraz Harry klepnij ją w tyłek- odparł Payne. Wytrzeszczyłam oczy, a zielonooki szczerząc się wykonał jego polecenia.
-Styles!- warknęłam. –Jeszcze raz dotniesz mojego tyłka, to ja dotknę ciebie!- fuknęłam, a chłopak szczerząc się objął mnie ramieniem.
-Wiedziałem, że to zadziała!- odparł Liam klaszcząc w ręce.
-Charlie wróciła!- ucieszył się Niall i rzucił się mi na szyję. Wywróciłam oczami i pozwoliłam bezkarnie naruszyć moją przestrzeń osobistą. Kiedy tylko blond piękność odkleiła się ode mnie, Styles zastąpił jego miejsce i przykleił się do mnie otaczając ramieniem. Za chwilę ten chłopak na mnie wejdzie.
-Już nie mogę się doczekać- szepnął do mnie Styles, a ja pacnęłam go w ramię łapiąc o co mu chodzi.
-Zbok- mruknęłam.
-Wcale nie!- zaprzeczył Hazza.
-Wcale tak!- warknęłam. –Jesteś…- urwałam słysząc znaczące odchrząkanie chłopaków i nagle zdałam sobie sprawę, że jesteśmy w miejscu publicznym i każdy się na nas gapi. –Taki uroczy gdy się złościsz- odparłam, przytulając się do chłopaka i cmoknęłam go w policzek.
-Tylko tyle? Spodziewałem się czegoś więcej- odparł Hazza uśmiechając się pod nosem.
-Nie przeginaj- syknęłam do niego. –Nie tym razem, chyba się przeziębiłam i nie chcę cię zarazić-
westchnęłam. Ha, i co Hazza? Już nie jesteś taki mądry! Bo tylko ja potrafię wyplątać się z każdej sytuacji, główka pracuje! Uśmiechnęłam się pod nosem i już chciałam ruszać, gdy tłum i chłopacy zaczęli krzyczeć „Buzi, buzi!”. Oni chyba nie myślą, że my… nagle Harry przyciągnął mnie do siebie za biodra i pocałował. No znowu! Styles ty idioto. Gdy tylko stąd wyjdziemy, obiecuję, że osobiście skopię ci dupę i spalę twoje sprośne pisemka spod materaca! Ty zbereźny i wkurzający człowieku ty! Człowieku, który cudownie całuje, ma wspaniałe, głębokie oczy, w których tonie każda dziewczyna, szerokie, umięśnione ramiona, idealnie zbudowane ciało i ten cudowny uśmiech… Okay, to było dziwne. Albo raczej mega totalnie kompletnie na maksa dziwne. Uznajmy, że o tym nie pomyślałam. Tak, tak będzie najlepiej. Zapomnijmy o sprawie i już do tego nie wracajmy. A te wargi, które ciągle chciałoby się całować i całować i… Do kurwy nędzy, CHARLOTTE ANABELLE BLANKO COLE!!! Dobra, tego też nie było. Skąd ja biorę takie myśli w ogóle? Mniejsza. Kurde, znowu te fajerwerki. Zupełnie nie rozumiem co się ze mną dzieje. Oderwałam się od chłopaka i pierwsze co zobaczyłam to te zielone oczy… O w mordę Charlie, znowu to robisz! Wracaj tam skąd przyszłaś kanalio, a nie robisz mi wodę z mózgu! Głupie myśli. Dobra, powrót do normalności. Zmarszczyłam brwi i skrzyżowałam ręce pod biustem przysłuchując się owacji „publiczności”. Walcie się walone walenie! Harry szczerząc się objął mnie ramieniem i ruszył przed siebie ciągnąc mnie za sobą. Chłopacy po chwili dołączyli do nas wymieniając między sobą głupkowate komentarze. A kij wam w oko cwele.

***

-No i znowu to zrobiłeś!- warknęłam kiedy tylko znaleźliśmy się na parkingu. –Co ja ci mówiłam na ten temat?! Mówiłam, że masz tak więcej nie robić! Jak grochem o ścianę! Czy do ciebie coś w ogóle dociera?!- fuknęłam patrząc na niego z wyrzutem.
-A dlaczego nie odsunęłaś się ode mnie?! Przecież mogłaś to zrobić! Nie zmuszałem się do niczego. Po chwili mogłaś się odsunąć i byłoby po wszystkim. Gdybym ja nie zakończył tego pocałunku, ty nie zrobiłabyś tego na pewno!- fuknął patrząc na mnie wyczekując odpowiedzi. Yyy… dlaczego tego nie zrobiłam? Dlaczego się od niego nie odsunęłam i nie zakończyłam tej szopki, skoro mogłam? No pytam się, dlaczego?!
-Nie znoszę cię- mruknęłam i z wkurzoną miną wsiadłam do samochodu.
-Nie odpowiedziałaś na moje pytanie- zauważył siadając obok mnie.
-Nie rozmawiam z tobą- mruknęłam z obrażoną miną patrząc za szybę.
-Odpowiedz na moje pytanie!- fuknął.
-Nie- odparłam wciąż uparcie patrząc za okno.
-Nie zachowuj się jak małe dziecko i odpowiedz na moje pytanie!- krzyknął, a ja znieruchomiałam bijąc się z myślami. –Spójrz na mnie i odpowiedz- odparł. Przeniosłam spojrzenie na swoje dłonie, a potem spojrzałam prosto w jego zielone oczy marszcząc brwi.
-Nie odsunęłam się od ciebie, bo byłam zbyt zaskoczona- mruknęłam, a chłopak patrzył na mnie badawczo jakby chcąc się upewnić czy mówię prawdę. Po chwili zmarszczył brwi i spojrzał przed siebie z wkurzoną miną. Ten udawany związek psuje naszą przyjaźń. To trwa od niedawna, a już zdążyliśmy się pokłócić. To całe udawanie zakochanych daje nam dwa wyjścia, albo zakochamy się w sobie i będziemy na serio razem, albo znienawidzimy się. Raczej nie będziemy parą, więc… Nie chcę tracić Harrego. On zbyt wiele dla mnie znaczy. Zagryzłam wargi uświadamiając sobie coś. Niedługo zostaniemy wrogami. Nie będziemy mogli na siebie patrzeć, ciągle będziemy skakać sobie do gardeł i się kłócić… Ja tak bardzo tego nie chcę. Jeszcze raz spojrzałam smutno na Harrego i wbiłam spojrzenie w swoje dłonie. Gdyby tylko jakoś dało się uratować naszą przyjaźń…

***

Podciągnęłam kolana pod nos i otoczyłam je rękoma. Myśl Charlie, myśl Charlie, myśl Charlie. Przecież musi być jakiś sposób żeby nie stracić fanów i uratować naszą przyjaźń. No dawaj Charlie. Przecież dasz sobie radę! Już nie raz znajdowałam sposób na rozwiązanie gorszych sytuacji. Na przykład wtedy, gdy utknęłam w obleśnej kabinie w jednej z łazienek na obskurnej stacji paliw. Wtedy weszłam na sedes, niszcząc przy tym swoje ukochane trampki, i podciągnęłam się na rękach przeskakując do następnej kabiny. Tyle, że ona była zajęta i wylądowałam na ramionach faceta, który miał problemy z żołądkiem. No, ale wyszłam cało! Z urazem do końca życia do łazienek na stacjach paliw… Fu. Myśl! A może gdyby tak przystatkować trochę i przestać się całować? To nie byłby głupi pomysł. Wtedy ja nie miałabym do niego pretensji, nie kłócilibyśmy się i wszystko byłoby tak jak dawniej! Tak, to genial…
-Charlie, jesteś tu?- usłyszałam otwierające się drzwi i niepewne kroki. Po chwili chłopak wszedł do garderoby i zapalił światło zastając mnie siedzącą w kącie. Harry uniósł brwi i uśmiechnął się lekko.
-Zawsze tak robię kiedy muszę nad czymś pomyśleć- odparłam wzdrygając ramionami. Chłopak pokręcił głową, zgasił światło i usiadł obok mnie.
-Chciałem pogadać. Ta dzisiejsza kłótnia jakoś nie daje mi spokoju- westchnął. –Nie chcę się więcej kłócić. Za bardzo mi na tobie zależy- dodał, a ja spojrzałam na niego unosząc brwi.
-Dużo nad tym myślałam i chyba znalazłam rozwiązanie- odparłam, a Harry spojrzał na mnie zaciekawiony. –Nadal będziemy udawać parę, ale będziemy zachowywać się tak jak zawsze. No wiesz, przytulaski, trzymanie się za rączki, nabijanie się z siebie. Tyle, że bez całowania- wyjaśniłam, a Styles uśmiechnął się szeroko.
-Charlie, jesteś genialna!- odparł i mnie przytulił.
-Tak, wiem
-I chciałem cię jeszcze przeprosić, że na ciebie nakrzyczałem. Naprawdę głupio się z tym czuję- mruknął kiedy się ode mnie odsunął.
-Ja też nie jestem bez winy- przypomniałam. –Zapomnijmy o tym i już więcej do tego nie wracajmy- odparłam, a Styles uśmiechając się pokiwał głową. Przez chwilę milczeliśmy patrząc w ciemność przed nami. Było ciemno, na serio, bo w garderobie nie było żadnego okna albo coś. Z ledwością widziałam Harrego, który siedział zaraz obok mnie. Nam to jednak nie przeszkadzało. Tak łatwiej się skupić na pewnych sprawach, a nie na wszystkim dookoła.
-Wiesz, kiedyś poznałem pewną dziewczynę…- zaczął, a ja spojrzałam na niego zaciekawiona. Nie widziałam go zbyt wyraźnie, ale mogłam stwierdzić, że patrzył przed siebie uśmiechając się pod nosem. –Była najładniejsza z całej szkoły. Bynajmniej moim zdaniem. Ciągle potykała się o własne nogi i zbłaźniła na oczach wszystkich. Ona jednak nie przejmowała się tym, śmiała się razem z resztą- przerwał i uśmiechnął się szeroko zamyślony. –Kiedyś nawet wylała na mnie cały karton mleka czekoladowego. Miałem w tedy na sobie swoją ulubioną koszulkę. Trochę się wkurzyłem, a ona zaczęła panikować i przepraszać jak najęta. W ten dzień zyskałem dwie rzeczy: nową przyjaciółkę i nową koszulkę- odparł, a ja uśmiechnęłam się wyobrażając sobie jak to wszystko mogło wyglądać. –Przyjaźniliśmy się bardzo długo. Do dnia aż ona bez żadnych wyjaśnień wyjechała. Już więcej jej nie widziałem- westchnął, a ja oparłam głowę na jego ramieniu przypominając sobie coś.
-Gdy byłam młodsza nigdy nie mogłam znaleźć przyjaciół. Ludzie zawsze omijali mnie szerokim krokiem. Myśleli, że jestem jakaś inna, bo miałam niespotykanego pecha i dziwnie się zachowywałam. No, lekko mówiąc odstawałam trochę od reszty. Miałam dosyć wybujałą wyobraźnie jak na dziecko w tym wieku. Dlatego zawsze po szkole przychodziłam do lasu, w którym zbudowałam mały domek na drzewie. Uwielbiałam tam przebywać. Zawsze tam świetnie się bawiłam. Wymyślałam niesłychane historie o mitycznych stworzeniach, tworzyłam swój własny, niepowtarzalny świat...- odparłam rozpływając się w wspomnieniach. Siedziałam wpatrując się w ciemność i czując jak kąciki moich ust unoszą się ku górze.

***

-…I tak wyglądał mój pierwszy pocałunek- zakończył Harry, a ja spojrzałam na niego unosząc brwi.
-Serio?- zapytałam, a on skinął głową. Przez moment patrzyłam na niego w milczeniu, jednak po chwili wybuchnęłam śmiechem, a Harry dołączył do mnie. 
-O, tu jesteście!- odparł Lou wchodząc do garderoby. –Wszędzie was szukaliśmy- dodał. –Tak w ogóle to co tu robicie?- zapytał unosząc brwi.
-Mniejsza- mruknął Liam machając ręką. –Paul przyszedł i ma do nas sprawę- dodał patrząc na nas. Ciekawe o co tym razem chodzi. Skinęliśmy głowami i poszliśmy za chłopakami na dół. Reszta tam już siedziała.
-Skoro jesteście w komplecie, mogę wreszcie przejść do rzeczy- odparł rozsiadając się wygodnie w fotelu. Uniosłam brwi i mimo jęków Zayna, wepchnęłam się obok niego na kanapę. –Jutro macie wywiad  na żywo dla jednej z najsławniejszych stacji telewizyjnych w Anglii- oznajmił. Hm, krępujące pytania, wkurzająca prowadząca, miliony kamer i świateł, ach no tak, i jeszcze jakieś miliony widzów przed telewizorami. –Gaspachio będzie czekał na was na miejscu. Będziecie musieli dojechać sami bo ja mam zbyt dużo na głowie- mruknął machając ręką. –I przygotujcie się na pytanie dotyczące waszego związku- dodał wskazując na mnie i Stylesa. –Ten wywiad będzie się głównie tyczył tego- odparł wstając. –To wszystko. Musze już lecieć- mruknął i zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, już go nie było.

__________________________________________________________

Przepraszam.
Nie wiem kiedy pojawi się następny.
Polecam się na przyszłość