środa, 10 kwietnia 2013

Rozdział 21




**Rozdział 21**

-Nigdy więcej tak nie rób!- fuknęłam na chłopaka, który teraz jak gdyby nigdy nic jadł hot-doga. Harry spojrzał na mnie przelotnie po czym porządnie przeżuł i przełknął.
-Nie wiem czy wiesz, ale jesteśmy parą. I czy ci się to podoba czy nie, musimy się całować- zauważył.
-Mogłeś mnie chociaż jakoś uprzedzić!
-Niby jak? „Hej Charlie, chodź się całować”?- zapytał wywracając oczami.
-W normalny sposób! Nie byłabym przynajmniej tak zaskoczona- mruknęłam krzyżując ręce pod biustem.
-Chcesz?- zapytał podtykając mi pod nos bułkę z parująca parówką.
-Nie- mruknęłam, a on wzdrygnął ramionami i wziął kolejnego gryza godnego godzili. –Albo daj- odparłam, a Styles kręcąc głową podał mi hot-doga po czym ugryzłam i oddałam chłopakowi jego posiłek. Po chwili chłopak wyrzucił serwetkę do kosza i jedną ręką złapał się za brzuch, a drugą moją dłoń.
-Wciąż jestem głodny- mruknął krzywiąc się.
-Jak Niall- odparłam kręcąc głową. –Może to zaraźliwe?- zapytałam śmiejąc się.
-No bardzo śmieszne- mruknął. –Ja tutaj głoduję, a ty się ze mnie nabijasz- fuknął strzelając focha.
-Oj no dobra. Przepraszam, już nie będę- odparłam kładąc głowę na jego ramieniu.
-I?- zapytał nie zaszczycając mnie spojrzeniem.
-I bardzo żałuję
-I?
-I cię kocham
-I?
-I chodźmy coś zjeść, bo jeszcze mi tutaj zemdlejesz- odparłam klepiąc go po brzuchu i ruszyliśmy do najbliższej knajpki.

***

-Na serio byłeś głodny- odparłam przyglądając się stosowi talerzy.
-No przecież mówiłem- odparł Harry popijając sok. –Na pewno nic nie chcesz?- zapytał odstawiając pustą szklankę na bok. Jeju, szybki jest. Dopiero była cała napełniona sokiem.
-Na pewno
-Ale jesteś pewna?
-Tak, jestem pewna- odparłam kiwając głową.
-Ale ciebie i tak jest już mało- westchnął ciągnąc mnie w stronę drzwi. Już miałam otworzyć usta, gdy Styles jednym, szybkich ruchem przerzucił mnie sobie przez ramię i jak gdyby nigdy nic wyszedł z knajpki i ruszył w nieokreślonym kierunku. Znaczy się, pewnie bym wiedziała gdzie, ale niestety nie mam oczu w tyłku, a przez jego szerokie, umięśnione ramiona nic nie widać.
-Harry mam pytanie- zagadnęłam go opierając się łokciem o jego plecy, a głową o dłoń.
-Pytaj
-Mogę wiedzieć, co ty robisz?!- fuknęłam.
-Idę
-To wiem, ale gdzie i po co mnie niesiesz?- zapytałam uderzając palcami drugiej ręki o jego plecy.
-Idę do najbliższej ławki, a niosę cię dlatego, by było ciekawiej- odparł jak gdyby nigdy nic.
-A mógłbyś mnie postawić?- zapytałam z nadzieją.
-Daj pomyśleć- odparł. –Nie
-No, ale…- zaczęłam, gdy nagle chłopak postawił mnie na ziemi. –Podziałało szybciej niż myślałam- stwierdziłam poprawiając bluzkę. Harry uśmiechając się pod nosem usiadł na środku ławki, a ja w tym czasie byłam ciągle zajęta poprawianiem bluzki, która zaczynała mnie denerwować. Nagle pisnęłam czując jak ktoś klepie mnie w tyłek. –Styles, co ty robisz?!- zapytałam patrząc na niego z wyrzutem. 
-Siadaj- odparł klepiąc się w kolana.
-Nie- mruknęłam krzyżując ręce pod biustem. Harry wywrócił oczami i ciągnąc mnie za biodra posadził sobie na kolanach.
-Widzisz?- zapytał szepcząc mi do ucha. –Przytulamy się i jest milutko- zamruczał.
-Tak, tak- mruknęłam i wywracając oczami wyrwałam się z objęć Stylesa i oparłam głowę na jednym podłokietniku, a nogi na drogim.
-Doprawdy?- mruknął Harry unosząc brew.
-Mhm- zamruczałam zakładając okulary na nos. Przez chwile leżałam sobie w spokoju jedynie tyłkiem dotykając Harrego, gdy ktoś zaczął mnie łaskotać po brzuchu. Momentalnie się skuliłam i zaczęłam śmiać jak nienormalna wyginając się na wszystkie strony. Skończyło się na tym, że siedziałam przed ławką z przerażoną miną dysząc ciężko, a Harry zadowolony z siebie uśmiechał się pod nosem.
-A teraz będziesz grzecznie siedzieć?- zapytał. Kiwnęłam głową i dałam sobie pomóc wstać po czym bez słowa usiadłam na kolanach chłopaka. –Od razu lepiej- odparł cmokając mnie w czoło.
-Ty sadysto- mruknęłam.
-Tak, tak. Ja ciebie też- zaśmiał się wywracając oczami. Zaśmiałam się i kręcąc głową oparłam o tors chłopaka patrząc w niebo. Wszystko wokół wydawało się być takie spokojne.
-Harry
-Co?
-Skoro jesteśmy parą to chyba mogę pobawić się twoimi włosami, prawda?- zapytałam na tyle głośno by usłyszały to dwie dziewczyny przechodzące obok. One zaciekawione zatrzymały się i przyglądały nam szepcząc coś między sobą. Harry przez chwilę spoglądał to na mnie to, na te dziewczyny przerażony. W końcu skinął wolno głową robiąc minę jakbym za chwilę miała go zdzielić patelnią. Uniosłam brwi i uśmiechając się pod nosem zaczęłam bawić się włosami chłopaka. –Mięciusie!- odparłam czochrając jego czuprynkę. Harry z męczeńską miną ponownie skinął głową, ale po chwili spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem.
-A teraz chcę buzi. Ja się poświęciłem, to teraz ty się poświęcisz- odparł. No tak, mogłam się tego spodziewać. Westchnęłam i zbliżyłam się do chłopaka by go pocałować, jednak ostatecznie cmoknęłam go w nos. –Ey no!- fuknął chłopak. Uśmiechnęłam się pod nosem i zadowolona z siebie wstałam i ruszyłam do przodu z podniesioną głową. –Mam nadzieję, że umiesz pływać!- odparł Harry.
-Niby dlaczego?- zapytałam odwracając się. Styles gwałtownie wstał z ławki i zaczął pędzić w moim kierunku. Wytrzeszczyłam oczy i piszcząc i śmiejąc się na zmianę zaczęłam uciekać przed chłopakiem. Tylko nie do stawu, tylko nie do stawu, tylko nie do stawu. Dobra, moja kondycja jest do dupy. Musze zacząć trenować, tak na przyszłość żeby móc zwiać goniącemu mnie zboczeńcowi. Po chwili ponownie obejrzałam się przez ramię by sprawdzić jak daleko jest Harry, gdy na kogoś wpadłam. Jęknęłam cicho upadając na tyłek. –Przepraszam- wybąkałam łapiąc się za bolące czoło.
-Nic się nie stało- odparł chłopak. Skąd znam ten głos? Hmmm? Zmarszczyłam brwi i podniosłam wzrok na chłopaka. No nie, cudownie. Zrobiłam wkurzoną minę patrząc jak zaskoczony Borton przygląda się mi. –Nic ci nie jest?
-Co cię to obchodzi? Jakoś nie martwiłeś się o to jak się czuję oszukując mnie- fuknęłam wstając z ziemi i otrzepując ubrania.
-Charlie, to nie tak- odparł podchodząc do mnie.
-A niby jak?- zapytałam. –Zaprosiłeś mnie na bal, a chwilę potem całowałeś się ze swoją dziewczyną, z którą również szedłeś na bal!- warknęłam.
-Charlie wysłuchaj mnie!- jęknął.
-Już raz dałam ci szansę. Zmarnowałeś ją
-Charlie, ja…
-Oszczędź sobie! Nie mam zamiaru słuchać kolejnych kłamstw!- warknęłam i już chciałam go wyminąć, gdy on złapał mnie za nadgarstek.
-Zamknij się i w końcu mnie wysłuchaj!- krzyknął marszcząc brwi. Wyszarpnęłam rękę i skrzyżowałam ręce pod biustem patrząc ze wściekłą miną na czubki swoich butów. –Nie masz pojęcia jak było naprawdę. Ciągle nie dajesz mi dojść do słowa, wciąż mi przerywasz. To doprowadza mnie do szału!- warknął.
-Już wcześniej dałam ci szansę, a ty to schrzaniłeś!- fuknęłam.
-Tak, bo wtedy Amity czaiła się na nas i podsłuchiwała! Nie mogłem wtedy wszystkiego powiedzieć, bo zerwałaby układ. Teraz nas nie słyszy. Chcę ci to wszystko wyjaśnić- odparł, a ja podniosłam na niego wzrok marszcząc brwi.
-Coś nie tak?- zapytał Harry otaczając mnie ramieniem. Jessy spojrzał na niego i zacisnął szczękę i pięści.
-Nie, wszystko w porządku- mruknęłam nie spuszczając oczu z Bortona. –Kontynuuj- odparłam ignorując dziwne spojrzenia Hazzy. Jessy westchnął i spojrzał na mnie.
-Amity miała na ciebie haczyk. Wiedziała o czymś o czym nikt nie powinien wiedzieć- odparł, a ja uniosłam brwi. -Mówiła, że jeśli nie będę udawał jej chłopaka ona cię zniszczy. Dlatego poszedłem z nią na bal i dawałem się całować, ale teraz mam tego wszystkiego dosyć. Zaprosiłem ciebie zanim mnie zaszantażowała. Gdybym wiedział wcześniej…- urwał szukając w moich oczach zrozumienia. Westchnęłam przygryzając wargę.
-Jessy, ja… przepraszam- wydukałam spuszczając głowę. –Jeśli to ci sprawia taki kłopot, zerwij z nią ten układ. Niech wszystkim to wygada. Nie obchodzi mnie to- mruknęłam wzruszając ramionami.
-Jeśli to ma ci pomóc jestem gotów nadal udawać jej chłopaka- powiedział kładąc mi rękę na ramieniu.
-Nie- mruknęłam podnosząc na niego wzrok. –Widzę, że czujesz się z tym źle. Zerwij z nią ten układ i to jak najszybciej- odparłam. –No już. Idź do niej!- ponagliłam go uśmiechając się delikatnie. Ten kiwnął głową i zrobił kilka kroków, jednak po chwili się zawahał i spojrzał na mnie nie pewnie.
-A co będzie z tobą?
-Nie przejmuj się mną. Jestem już duża i dam sobie radę. Poza tym nie jestem sama- odparłam unosząc kąciki ust ku górze. Jessy odwzajemnił uśmiech, skinął głową i popędził do Amity.
-Charlie, co się dzieje?- zapytał Harry przyciągając tym moją uwagę. Spojrzałam na niego unosząc brew. –O czym mówił Jessy? Ta dziewczyna wie o czymś o czym nie powinna?- zapytał, a ja westchnęłam.
-Po pierwsze: spokojnie. Nic się nie stało i nic się nie stanie. Po drugie: to, że będę miała zrujnowane życie w szkole jakoś specjalnie mnie nie martwi. Więc ciebie też nie powinno- odparłam wzruszając ramionami.
-Oj Charlie- mruknął Styles mocno mnie przytulając. –Twoje wyluzowanie i olewanie wszystkiego jest wprost niemożliwe!- westchnął, a ja się uśmiechnęłam. –Chodźmy do domu. Zaparzę ci kakao i razem obejrzymy beznadziejnie głupie filmy- zaoponował, a ja kiwnęłam głową. Dzięki Harry, że o nic nie pytasz. Nie mam teraz ochoty o tym wszystkim gadać.

***

-Jak tam nasza nowa para?- zapytał Zayn kiedy tylko przekroczyliśmy próg.
-Jeszcze jedno słowo, a pochowam wszystkie twoje lusterka, grzebienie, suszarki i lakiery- mruknęłam, a chłopak robiąc przerażoną minę usiadł na kanapie i wtulił się w poduszkę.
-Ja już od początku mówiłem, że tak będzie! Od razu było widać, że Hazz leciał na Charlie, a Charlie… była dosyć skryta- odparł Josh. –Ale w głębi też na pewno na niego leciała!- dodał kiwając głową.
-Razem wyglądacie tak słooooooodko!- przeciągnął Liam.
-I tak słodko się całuuuuuuujecie!- zawtórował mu Lou.
-Walcie się wszyscy. Idę do siebie!- mruknęłam marszcząc brwi.
-Ale kochanie! Jesteś moją dziewczyną i powinnyśmy każdą chwilę spędzać razem!- krzyknął Styles.
-Nie jestem twoją dziewczyną!- warknęłam.
-A filmy?
-Obędzie się. Mam dosyć facetów jak na jeden dzień!- mruknęłam, i jak to miałam w zwyczaju, trzasnęłam drzwiami. Mając wszystkiego dosyć upadłam na łóżko. Jeeeeeeeeju. Nie wiem ile z nimi wytrzymam. Co za ludzie! Czasem są naprawdę kochani, ale czasem… aż mam ochotę ich pocałować. W twarz. Pięścią. Z rozmyślań wyrwał mnie mój telefon. –Co znowu?- jęknęłam wyciągając go ze spodni i nie patrząc na ekran naciskając zieloną słuchawkę.
-Blandi!- usłyszałam po drugiej stronie.
-Dylan? Skąd masz mój numer?- zapytałam marszcząc brwi.
-Od Connora- odparła. Hm. Imię Connor wymówiła takim rozmarzonym tonem…
-A skąd Connor ma mój numer?
-Od Jessy’ego
-Mhm
-Nie przeszkadzam ci?- zapytała nagle.
-Nie. Właśnie leżałam na łóżku zastanawiając się za jakie grzechy musze mieszkać z takimi idiotami- odparłam, a dziewczyna zachichotała.
-Masz może ochotę na spacer? Potem poszłybyśmy na kawę albo coś
-Pytasz czy mam ochotę spędzić czas z dziewczyną z dala od facetów?- zapytałam siadając na łóżku.
-Ym, tak- wybąkała blondynka.
-Świetnie!- ucieszyłam się.
-No dobra. Będę u ciebie za chwilę- odparła –To na razie!
-Pa- odparłam i się rozłączyłam. W końcu towarzystwo dziewczyny! Jeju, jak się cieszę! No, wcześniej spędzałam czas z El, ale to nie to samo. Ona jest dużo starsza i ciągle siedzieli z nami chłopacy. Nie to, że jej nie lubię czy coś. Uwielbiam tą dziewczynę, naprawdę, ale to nie to samo co gadanie z rówieśniczką. No wiecie.

***

Właśnie, gdy schodziłam na dół ktoś zadzwonił do drzwi.
-Ja otworzę!- mruknął Niall i już podnosił się z kanapy, gdy ja sprintem dobiegłam do drzwi i otwarłam je Dylan.
-Gotowa?- zapytała uśmiechając się.
-Jasne- odparłam. –Cześć. Wychodzę z Dylan. Jak coś to dzwońcie!- rzuciłam w stronę salonu i już miałam wychodzić, gdy Harry mnie zatrzymał.
-Moment, czekaj, wróć!- krzyknął za mną podchodząc do nas. –Hej, Harry jestem- przedstawił się podając rękę dziewczynie. 
-D- Dylan- wybąkała dziewczyna z uśmiechem ściskając rękę chłopaka i delikatnie się rumieniąc. –Twój chłopak, tak?- zapytała patrząc na mnie.
-Nie!- odparłam od razu.
-Tak!- krzyknął w tym samym momencie Harry. Spojrzałam na niego marszcząc brwi, a on uśmiechnął się i wzdrygnął ramionami. -Taki odruch- odparł drapiąc się w kark. Wywróciłam oczami i spojrzałam na Stylesa chcąc mu przekazać żeby przeszedł do rzeczy. –W każdym bądź razie…- odparł zwracając się do Dylan. –Pilnuj jej. Nie chcę żeby zrobiła coś głupiego- powiedział obejmując mnie ramieniem.
-Bla, bla, bla- mruknęłam wzdychając i strzepując rękę chłopaka z ramienia. –Chodźmy- odparłam do Dylan.
-Miłej zabawy!- krzyknął za nami Harry. –I nie zdradź mnie kochanie!- dodał, a ja pacnęłam się w czoło. Jak ludzie mogą myśleć, że z nim jestem? Przecież to chyba najbardziej wkurzający człowiek świata.
-To jak to w końcu z wami jest?- zapytała Dylan kiedy szłyśmy chodnikiem.
-To trochę skomplikowane- westchnęłam kopiąc kamyk. –My tak na serio nie jesteśmy parą
-Tą skąd te wszystkie zdjęcia? Wszyscy tak się z was cieszą!
-Seria niefortunnych zbiegów okoliczności i niemożliwego pecha- wyjaśniłam wzdrygając ramionami.
-Więc dlaczego udajecie?- zapytała. Westchnęłam i podniosłam na nią wzrok.
-Jak już zdążyłaś zauważyć, wszyscy zaczęli o nas mówić i wszyscy strasznie się z tego powodu cieszyli. Paul, nasz manager, uznał, że lepiej będzie jak poudajemy, że jesteśmy parą. Dzięki naszemu „związkowi” One Direction zyskało rzesze nowych fanów i niemożliwe zainteresowanie. Gdybyśmy teraz powiedzieli, że nie jesteśmy ze sobą, to klapa. Wrócilibyśmy do punkty wyjścia- wyjaśniłam, a Dylan kiwała głową chłonąc każde moje słowo.
-Ale te zdjęcia wyglądają tak rzeczywiście! I ten wasz dzisiejszy spacer w parku. Kiedy się całowaliście wyglądało jakbyście strasznie się kochali- westchnęła.
-Wiem, że tak to wygląda, ale…- urwałam nagle uświadamiając sobie co ona właśnie powiedziała. –Dzisiejszy spacer w parku? Skąd o nim wiesz? I o tym, że się całowaliśmy?- zapytałam unosząc brwi.
-No, na każdej stronie plotkarskiej są wasze zdjęcia z dzisiejszego spaceru- odparła. –Każda szanująca się Directionerka widziała już te zdjęcia. Na twitterze się od nich roi!
-Jesteś Directionerką?- zapytałam uśmiechając się.
-No tak- wybąkała. –To chyba nic dziwnego- dodała wzdrygając ramionami.
-Jesteś Directionerką i nic mi nie powiedziałaś?
-Przepraszam, myślałam, że zniechęcisz się do mnie
-Żartujesz?!- zapytałam. –To wspaniale!- pisnęłam.
-Serio?!
-No pewnie!
-To znaczy, że mam zapewnione wejściówki za kulisy na każdy koncert?- zapytała unosząc brew, a ja się zaśmiałam.
-Pogadam z Paulem, ale pewnie tak- odparłam, a ona piszcząc rzuciła się mi na szyję. –Ey, ey spokojnie!- zaśmiałam się, a ona odsunęła się odrobinę ciągle się uśmiechając. –Przed chwilą poznałaś Harrego Stylesa i obyło się bez pisków, a kiedy powiedziałam się, że dostaniesz vipowskie bilety na każdy koncert zaczęłaś piszczeć. O co chodzi?- zapytałam uśmiechając się.
-No bo, ja nie jestem tym typem fanek, które piszczą, gdy zobaczą chłopaków. Ja raczej się nie odzywam i spalam buraka- odparła wzdychając.
-To chyba nawet lepiej- odparłam otaczając ją ramieniem i ruszając przed siebie.
-Dlaczego?
-Bo chłopacy nie lubią kiedy fanki wrzeszczą im do ucha i rozrywają ciuchy- powiedziałam, a ona spojrzała na mnie uśmiechając się. –Tak swoją drogą, jak tam Connor?- zapytałam, a ona westchnęła patrząc gdzieś rozmarzona.
-On jest taki cudowny
-Dobra, to wiem, ale coś jest między wami?
-Hmm, od niedawna się spotykamy - wybąkała cichutko.
-To cudownie!
-To jeszcze nic poważnego!- odparła od razu. –Po prostu byliśmy już na kilku randkach, ale on jeszcze nie zapytał mnie czy chcę z nim być, ani nic w tym stylu- westchnęła markotniejąc.
-Oj, nie martw się- odparłam przytulając ją. –Na pewno niedługo to zrobi. Uwierz mi. On jest tobą totalnie zauroczony
-Myślisz?- zapytała patrząc na mnie.
-Aha- kiwnęłam głową uśmiechając się. Dylan od razu odwzajemniła uśmiech i radosna dorównała mi kroku.
-A jak tam twoje sprawy sercowe? Jesteś jakoś bliżej z kimś związana? A może ktoś wpadł ci w oko?- zapytała kiedy siadałyśmy na ławeczce w parku. 
-Ja? Nie- odparłam śmiejąc się.
-Każdemu ktoś się podoba. Tobie na pewno też
-Na pewno nie Lou, Liam, Niall, Zayn albo Josh. Uwielbiam ich, ale to tylko przyjaciele i poniekąd starsi bracia
-A Jessy i Harry?- zapytała, a ja podniosłam na nią wzrok z poważną miną.
-To też tylko przyjaciele- odparłam czując się jakbym kłamała.
-Nie wydaje mi się żeby to była prawda- odparła patrząc na mnie badawczo. –Ale coś mi mówi, że ty też tak sądzisz
-Nie, to naprawdę tylko przyjaciele- odparłam kręcąc głową. –Jessy’ego naprawdę lubię, ale na serio tylko się przyjaźnimy i nic więcej. Z Harrym spędzam więcej czasu i znamy się o wiele lepiej. I tak szczerze mówiąc, to bardziej lubię Stylesa. Jeszcze nigdy się na nim nie zawiodłam i wiem, że mogę mu bezgranicznie ufać- westchnęłam.
-Oczywiście- odparła Dylan uśmiechając się.
-Kiedy tak jest naprawdę!
-Ale przecież nie powiedziałam, że ci nie wierzę
-Może i nic nie powiedziałaś, ale i tak mi nie wierzysz- mruknęłam, a ona się zaśmiała. Westchnęłam i z uśmiechem patrzyłam jak blondynka się śmieje. Ona sama w sobie jest zabawna, a kiedy się śmieje to już w ogóle. Jej śmiech jest dosyć charakterystyczny i kiedy ona się śmieje, śmieją się wszyscy. Podobnie jak Niall. Dlatego długo nie wytrzymałam i dołączyłam do niej. Teraz obie siedziałyśmy w parku śmiejąc się bez powodu jak jakieś wariatki. I wiecie co? Na serio lubię tą dziewczynę.

___________________________________________________________________

Tata-srata-sałata! Rozdział 21. Wielkie SORY, że dopiero teraz. No, w każdym bądź razie się pojawił tak, że ten...
Hm, to chyba tyle z tego co chciałam Wam powiedzieć.
Uczcie się dobrze i bądźce grzeczni!
Polecam się na przyszłość

piątek, 5 kwietnia 2013

Rozdział 20


**Rozdział 20**


Rano obudziłam się bez żadnych chęci do życia. Nic nowego. Westchnęłam i przekręciłam się na plecy patrząc w sufit. Ciekawe ile osób już widziało te zdjęcia… Pod poduszką wymacałam mojego I’phona i spojrzałam na wyświetlacz spodziewając się trylionów nieodebranych połączeń i nieprzeczytanych wiadomości. 40 nieodebranych połączeń i 39 nowych wiadomości, większość od Paula, a resztę od chłopaków. Byłam blisko. Rzuciłam telefon na poduszkę i ponownie wbiłam spojrzenie w sufit. Ja i Harry… też coś. Może od razu zmienię nazwisko na Styles? Albo niech wszyscy mówią na nas „Harrlie”. Lub od razu Larie, Narie, Zarie albo inne gówna. Tak kurna, wszyscy tworzymy sześciokącik i bzykamy się 25 godzin na dobę i 8 dni w tygodniu. Ja pierdole. Nie jestem jakąś niewyżytą seksualnie laską, która dostaje orgazmu, gdy widzi taką ilość testosteronu. Ludzie!
-Dzień dobry misiu! Jak się spało?- zapytał Zayn wparowując do pokoju uśmiechnięty szeroko, niosąc tacę z parującymi naleśnikami i szklanką soku pomarańczowego. Zaraz za nim szedł Niall jak zwykle tryskający optymizmem, niosąc dzisiejszą gazetę. Super. Czyli jeśli Harry im jeszcze nie powiedział to sami dowiedzieli się z tej gazety, albo po prostu włączyli telewizor lub komputer.
-Źle, koszmarnie, okropnie, strasznie, niedobrze, potwornie- mruknęłam pod nosem zakrywając sobie twarz poduszką.
-Wystarczyło powiedzieć, że się nie wyspałaś- odparł Zayn chichocząc.
-Nie, bo wtedy bym skłamała- mruknęłam z poduszką na twarzy.
-Czy tylko ja nie rozumiem o co chodzi?- zapytał Niall.
-Jestem dziewczyną, nawet nie staraj się zrozumieć, bo i tak czego byś nie zrobił, nie zrozumiesz- mruknęłam.
-No dobrze…?- odparł Niall i mogę założyć się, że właśnie w tej chwili spojrzał pytająco na Zayna, a ten wzdrygnął ramionami.
-Misiu, weź tą poduszkę i coś zjedz- odparł Zayn, a ja jęknęłam.
-Bo zjem za ciebie- zagroził Niall, a jeśli chodzi o jedzenie, to pan Horan nigdy nie kłamie.
-No dobra- mruknęłam i odkładając poduszkę zabrałam się za jedzenie nie zwracając uwagi na gapiącą się na mnie parę oszołomów. Sztućce? Po co sztućce do naleśników? Wzdrygnęłam ramionami i zaczęłam jeść używając rąk. Kiedy skończyłam stwierdziłam, że mam tłuste ręce i przydałoby się je w coś wytrzeć, a chłopacy nie przynieśli żadnej serwetki. Czyli po to te sztućce. W co można się wytrzeć? Pościel? Nie. Piżama? Nie. Włosy? Nie. Wymachiwałam rękoma na wszystkie strony chcąc znaleźć jakąś serwetkę albo coś. Zamarłam patrząc na chłopaków, ci jednak wstali z łóżka i cofnęli się o krok. Wywróciłam oczami i w ostatniej chwili złapałam lecącą w moim kierunku koszulkę. Zdziwiona uniosłam brwi i przyjrzałam się jej. Nie była moja. Wzdrygnęłam ramionami i się w nią wytarłam.
-Nie widziałaś mojej…- urwał Harry nagle wchodząc do mojego pokoju. Podniosłam na niego wzrok i z dziwną miną stwierdziłam, że był ubrany jedynie w bokserki w serduszka. Hmmm, no dobrze.
-To twoje?- zapytałam wycierając ręce w koszulkę.
-Tak
-Mhm, bo tak się składa, że właśnie się w nią wytarłam- odparłam szczerząc się. Styles odparł się o framugę drzwi i skrzyżował ręce na piersi. 
-Mhm- zamruczał. –A tak się składa, że właśnie chciałem ją wyrzucić do prania. Znalazłem ją pod moim łóżkiem. Musiała tam leżeć jakiś miesiąc albo dwa. No wiesz, z pająkami, zepsutym jedzeniem i w ogóle- odparł szczerząc się. Spojrzałam przerażona na koszulkę. Chodził po niej malutki pajączek. Pisnęłam i rzuciłam ją przed siebie, a Styles zaśmiał się i uśmiechając się zwycięsko podniósł ją z ziemi. –Dzięki skarbie- odparł mrugając do mnie i wyszedł.
-Jesteś niemożliwy!- krzyknęłam. –I nie mów do mnie skarbie!- dodałam i po chwili usłyszałam jego śmiech. –Co za człowiek- fuknęłam pod nosem, a Niall nie mogąc się powstrzymać parsknął śmiechem, od razu maskując to napadem kaszlu. Automatycznie podniosłam na nich wzrok.
-Widziałaś dzisiejszą gazetę?- zapytał Zayn szturchając chichrającego się Horana, który zrobił się cały czerwony.
-Nie, przecież dopiero wstałam- mruknęłam.
-To chyba lepiej- odparł Niall kiedy się trochę uspokoił.
-No, dali ciekawe zdjęcia na pierwszą stronę- przyznał Malik, a blondas ponownie zaczął się chichrać jak nienormalny.
-Przezabawne- fuknęłam wyrywając gazetę śmiejącemu się Malikowi. Pokręciłam głową i wbiłam wzrok w artykuł na pierwszej stronie. Uniosłam brwi widząc gigantyczne litery „Harry Styles i Charlotte Cole- czyżby nowa para?”, a pod nimi zdjęcia, na których rzekomo całuję Stylesa. Z tym faktem, że było o jakieś milion razy powiększone i rzeczywiście, z pozoru wyglądaliśmy na nim jak para kochających się ludzi. Pozory mylą. Zmarszczyłam brwi i zaczęłam czytać artykuł. „ Osiemnastoletni członek brytyjsko- irlandzkiej grupy znanej i pożądanej na całym świecie, Harry Styles, zaczął randkować z młodszą o dwa lata Charlotte Cole, która niedawno dołączyła do grupy. Już kilkakrotnie widziano parę na romantycznych spacerach trzymających się za dłonie i mówiących sobie słodkie słówka. Jednak tym razem wszystko zostało potwierdzone. Co mówią o tym pozostali członkowie grupy?
-Wszyscy uwielbiamy Charlie- mówił Louis Tomlinson- jeden z członków słynnego One Direction. –A zwłaszcza Harry. Ciągle się w nią wpatruje i spędza z nią chyba najwięcej czasu z nas wszystkich.
Czyżby wieczny podrywacz się ustatkował i spotkał tą prawdziwą miłość?
-Charlie jest dość specyficzną osobą, ale szybko się zaklimatyzowała i zaprzyjaźniła z chłopakami- mówił Josh Devine- perkusista i przyjaciel chłopców.
-Charlie jest naprawdę urocza- mówił sam Harry Styles zapytany o dziewczynę. –Uwielbiam spędzać z nią czas.
Czyż to nie słodkie?
Tak brzmiała odpowiedź Stylesa, gdy zapytaliśmy go o chłopaka Charlotte:
-Charlie aktualnie się z nikim nie spotyka, co mnie strasznie dziwi. Ona jest dziewczyną, którą warto poznać i, której się tak łatwo nie zapomni.
Jak widać już wcześniej para miała się ku sobie. Co na to Directioners? Mamy nadzieję, że zaakceptują nową wybrankę Stylesa. Dziewczyny, bierzcie się do roboty, bo wolnych zostało już tylko dwóch członków słynnego zespołu! A co do naszej nowej pary, pozostaje nam tylko życzyć szczęścia i wytrwałości. Trzymamy za nich kciuki!”
Pod spodem dodano kilka zdjęć, zrobionych podczas spaceru. Tsa. Na tych zdjęciach trzymamy się za ręce, uśmiechamy do siebie i ciągle przytulamy. I weź im teraz wytłumacz, że Lou skleił nam dłonie, gdy naprawiał karmnik dla ptaków (tak, Louis naprawiał karmnik dla ptaków klejem) i usiadłam na świeżo malowanej ławce przez co byłam z boku cała zielona, a Harry to po prostu zasłaniał. Najgorsze było to, że na tych zdjęciach naprawdę wyglądaliśmy jak szczęśliwa, zakochana w sobie po uszy para!
-STYLES!!!- ryknęłam tak, że Niall i Zayn przestali się śmiać i wybiegli przerażeni z pokoju. –Styles!- krzyknęłam zeskakując z łóżka i w pośpiechu zakładając włochate kapcie imitujące łapy potwora. –Gdzie jest ten idiota? Jak go znajdę to zabiję, poćwiartuję, zakopie, odkopie, rzucę psom na pożarcie i powieszę nad kominkiem!- warknęłam przechodząc przez korytarz i wpadając jak burza do pokoju chłopaka, w którym ten paradował ubrany w jeansy.
-O hej Charlie. Właśnie chciałem cię zawołać- odparł stojąc do mnie tyłem. –Która lepsza?- zapytał odwracając się do mnie, a w rękach trzymając dwie koszulki. Z wściekłą miną wyrwałam mu koszulki z rąk i rzuciłam na łóżko. –No dobra! Trzeba było powiedzieć, że mam się nie ubierać, bo chcesz mnie przelecieć- odparł unosząc ręce i zaczął rozpinać spodnie. 
-Styles!- ryknęłam.
-No co?!- zapytał. –Znowu zmieniłaś zdanie?! Te baby!- mruknął wywracając oczami.
-Idioto, przeczytaj to!- fuknęłam rzucając w niego gazetą. Ten zdziwiony uniósł brwi i zaczął czytać. –Co mnie obchodzi, że osiemdziesięcioletnia staruszka okradła bank?- zapytał po chwili. Pacnęłam się w czoło i pokazałam mu pierwszą stronę gazety. –Ahaaaa- przeciągnął i ze skupioną miną zaczął czytać. –O kurwa- wydukał w końcu.
-No właśnie! Trzeba to jakoś odkręcić!- jęknęłam.
-Jak ja wyszedłem na tym zdjęciu?! Jak jakiś bezdomny!- pisnął.
-No właśnie o tym mó… Co?- urwałam unosząc brwi. –Wszędzie wypisują, że jesteśmy parą i strasznie się kochamy, a ty martwisz się o to jak wyszedłeś na zdjęciu?!- zapytałam z niedowierzaniem.
-Spokojnie, odkręci się to przy najbliższej okazji- odparł machając ręką. –Ale TEGO się nie odkręci!- fuknął. –No zobacz, jak bezdomny!- lamentował podstawiając mi gazetę pod nos.
-Ty ciągle wyglądasz jak bezdomny!- fuknęłam mając go dosyć.
-Taaaak?- zapytał wychylając się z pokoju kiedy wracałam wkurzona do swojego. –Z nami koniec! Zrywam z tobą!- fuknął.
-My nawet nie jesteśmy razem!- warknęłam trzaskając drzwiami. –Co za człowiek- westchnęłam opadając na łóżko.
-A ty dzisiaj nie wstajesz?- pisnęłam zrywając się z łóżka, słysząc głos Lou.
-Co ty tu robisz?!- zapytałam robiąc duże oczy.
-Siedzę- odparł wzdrygając ramionami i zakładając nogę na nogę. –Więc, jak będzie?- zapytał.
-Nie wstaję- mruknęłam zakrywając twarz poduszką.
-To przynajmniej zejdź na dół. Nie siedź tu sama cały czas- odparł.
-Niby czemu?- zapytałam zerkając na niego spod poduszki.
-Bo staniesz się pustelnikiem- odparł klepiąc mnie po ramieniu, a po chwili już go nie było. Jęknęłam zmierzając do łazienki by wziąć prysznic. Dobra, ogarnę się trochę, ale nie zdejmę piżamy. Będę w niej chodzić calutki dzień.

***

-Co powiecie na małą grę? Każdy będzie zadawał jakieś pytanie i wszyscy po kolei będą musieli odpowiedzieć- zaoponował Styles po dłuższej chwili, gdy siedząc w salonie oglądaliśmy film przyrodniczy o szynszylach.
-Zbok- mruknęłam zanim ktokolwiek zdążył otworzyć usta, a Styles spojrzał na mnie poruszając flirciarsko brwiami.
-No dobra- odparł Zayn wzdrygając ramionami.
-Może ja zacznę…- zaczął Styles, a ja doskonale wiedziałam, że to jego pytanie będzie zbereźne. –Najgorsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiliście w życiu?- zapytał szczerząc się, a jego oczy zabłysły podejrzanie. Dobra, boję się. –Liam- odparł Hazza wskazując na blondyna.
-Hmm… no, ja, emmm…- zaczął Liam drapiąc się po głowie.
-No powiedz to wreszcie- ponaglił go Niall. Payne westchnął i wymruczał coś pod nosem.
-Mów głośniej- westchnął Zayn.
-Nie powiedziałem komuś „na zdrowie”, gdy kichnął- odparł spuszczając głowę w dół jakby było mu strasznie wstyd.
-O kurde Liam, ty kryminalisto. To jest w ogóle legalne?- zapytałam bez wyrazu sięgając po następne ciastko i nieodrywająca oczu od ekranu telewizora.
-Nie wiem- westchnął, a ja uniosłam brew. Dobra.
-Zayn- odparł Harry wskazując na Malika. Ten uśmiechnął się zawadiacko i otworzył usta, ale zamknął je po chwili patrząc na mnie znacząco.
-Dobra, dobra- westchnęłam i zatkałam sobie uszy. Malik odpowiedział na pytanie, a chłopacy zaczęli się śmiać i czerwienić na przemian. Czyli coś zbereźnego. A nie mówiłam? Odetkałam sobie uszy wzdychając.
-Niall- kolejny kandydat wytypowany przez Stylesa. No i ponowne znaczące spojrzenie skierowane w moją stronę. Ponownie westchnęłam i zatkałam sobie uszy, a Niall udzielił odpowiedzi, przez co wszyscy ponownie zaczęli się śmiać i czerwienić. Znowu. Zboki.
-Lou- no i znowu musiałam zatkać uszy i znowu nie słyszałam odpowiedzi i znowu wszyscy zareagowali podobnie.
-Teraz ja- chyba tutaj komentarz jest zbędny. Styles jest najbardziej zbereźnym człowiekiem chodzącym po ziemi i nawet bez jego uprzedzenia zatkałam sobie uszy. Horan, kiedy usłyszał jego odpowiedź, przybrał
purpurowy kolor twarzy szczerząc się niemiłosiernie. Eh, zboki. Zostałam już tylko ja, więc…
-Charlie- Harry tym razem wytypował mnie z dziwnym uśmieszkiem na ustach. Cóż za niespodzianka.
-Prawie doprowadziłam do wybuchu III Wojny Światowej, nieumyślnie usmażyłam gołębia, jakimś cudem spaliłam całą ścianę w salonie, prawie potrąciłam staruszkę i nabazgrałam pod oknem jednej laski ogromny…- wyliczałam, ale urwałam widząc jak chłopacy patrzą na mnie wielkimi oczyma. –Niecenzuralny napis, za który Paul musiał płacić wysokie odszkodowanie- odparłam. No cóż, chyba się tego nie
spodziewali. Wzdrygnęłam ramionami i chrupiąc ciastko wbiłam wzrok w ekran telewizora.
-No dobra…- wybąkał w końcu Zayn.
-Następne pytanie- odparł Niall dziwnie na mnie patrząc.
-To może niech teraz Lou coś wymyśli- zaoponował Harry, a chłopacy kiwnęli głowami. Tommo uśmiechnął się pukając palcem wskazującym w brodę.
-No dobrze. Zatem…- urwał, gdy ktoś zadzwonił do drzwi i bez pozwolenia wszedł do środka.
-Musimy porozmawiać- mruknął lekko podenerwowany Paul krocząc przez salon i rozsiadając się na fotelu.
-Cześć Paul- przywitaliśmy się. Hm, ciekawe co się tym razem stało.
-Wy dwoje- wskazał na mnie i Hazze. –Zostańcie tu, a reszta na górę- mruknął i po chwili w salonie została nasza trójka. A, o to chodzi. –W telewizji, w Internecie, w gazetach, na ulicach, wszędzie, dosłownie wszędzie są wasze zdjęcia. Wy wiecie co to znaczy?- zapytał rzucając na ławę dzisiejszą gazetę.
-Szlaban na dwa tygodnie?- zapytałam.
-Zakaz wychodzenia do klubów?- zapytał lekko wystraszony Harry, a Paul zmierzył nas spojrzeniem.
-Trzy?- zapytałam, a mężczyzna pokręcił głową.
-Wszyscy was kochają! Każdy jest zachwycony i ciągle o was mówi! One Direction jest teraz sławniejsze niż kiedykolwiek!- odparł, a mnie zamurowało. –Wiecie ile tych gazet się już sprzedało? Ludzie kupują je tylko dlatego, że jest w nich artykuł o was! Co chwile dostarczają do sklepów nowe partie tych gazet, a po chwili już ich nie ma. Sprzedają się jak świeże bułeczki- mówił zachwycony krążąc po salonie i wymachując przy tym rękoma we wszystkie strony.
-Eeee, to dobrze- odparł w końcu Harry lekko zdziwiony.
-Dobrze? To cudownie!- poprawił go Paul.
-To świetnie i w ogóle, ale jest mały problem- odparłam, a Paul spojrzał na mnie unosząc brew. –My tak na serio nie jesteśmy parą- mruknęłam czekając na wrzaski i tym podobne.
-Jako to? A te wszystkie zdjęcia?- zapytał Paul z przejętą miną siadając w fotelu.
-No cóż. Poszedłem z Charlie na ten bal i wybrano nas na króla i królową. No i w jej szkole jest taki zwyczaj, że oprócz wolnego, królowa musi pocałować króla w policzek, bo jeśli tego nie zrobi, oboje będą mieli pecha przez następny rok- odparł Harry.
-Więc go pocałowałam. Tyle, że Harry w ostatniej chwili się odwrócił i zamiast w policzek pocałowałam go w usta- westchnęłam.
-Usłyszałem jak ktoś mnie woła, więc się obejrzałem, no i stało się. I jakaś hiena musiała się dowiedzieć o balu i przyszła tam robiąc nam zdjęcia- dodał Styles. Paul przez chwile siedział milcząc z zamyśloną miną.
-A tamte zdjęcia? Wyglądają na prawdziwe- odparł w końcu.
-Dziwne zbiegi okoliczności- mruknęłam wzdrygając ramionami.
-Czyli wy…?- zapytał wskazując na nas.
-Nie- Harry pokręcił głową. Paul wstał z fotela i zaczął nerwowo krążyć po salonie.
-O nie. Jeśli to wycieknie do mediów to zainteresowanie wami może gwałtownie spaść. Chyba, że…- urwał zatrzymując się i patrząc na nas z dziwnym błyskiem w oku.
-Chyba, że?- zapytał Harry, a ja bałam się usłyszeć odpowiedzi. Tylko tego nie mów, tylko tego nie mów, tylko tego nie mów!
-Chyba, że będziecie udawać, że jesteście razem. Jak dotąd doskonale wam to wychodziło- odparł uśmiechając się.
-CO?!- pisnęłam w tym samym momencie co Hazza.
-No wiecie. Będziecie wychodzić na spacerki, przytulać się, trzymać za ręce, całować, mówić słodkie słówka- wymieniał, a mnie zatkało. Mam udawać dziewczynę siedzącego obok mnie zboczeńca?
-Paul, ale my nie…- zaczął Harry, ale mężczyzna uciszył go ruchem ręki.
-Zrobicie to dla dobra zespołu i koniec tematu- mruknął. –A teraz ubierać się i na spacer. I macie się zachowywać jak para- rozkazał.
-Ale…- wyjąkałam, ale Paul nie zwracając na mnie uwagi popchnął mnie delikatnie w stronę schodów. No super. I takim o to sposobem stałam się dziewczyną Harrego Stylesa- jednego z najbardziej pożądanych facetów na ziemi. Super co nie?

***

Usiadłam na łóżku nadal  nie mogąc się jakoś ogarnąć. Mam udawać dziewczynę Harrego. Czyli jednak Harrlie ujrzy światło dzienne.
-Gotowa?- zapytał Styles wchodząc do pokoju, gdy ja nadal leżałam na łóżku w piżamie w słodkim stanie totalnego nie ogarniania. Nie odpowiedziałam nic, a Styles wywracając oczami podszedł do szafy i wygrzebał z niej ciuchy, które mi rzucił. –Ubieraj się- mruknął, a ja niezadowolona zgarnęłam po drodze czarne ray-bany i trampki. Mimo, że było lato, na zewnątrz nie było jakoś specjalnie gorąco.

***

-Dobrze, że was znalazłem! No ja wiedziałem, po prostu wiedziałem, że prędzej czy później tak będzie! Na kilometr było widać, że Styles na ciebie leci! Te jego maślane oczka, uśmieszki i wszystkie podchody! Czytałem dzisiejszą gazetę i…- Josh urwał patrząc dziwnie na nasze złączone dłonie, a Harry pacnął się w czoło. –W końcu jesteście razem!- wydarł się na cały park. 
-Shhhhhhhhhhh!- uciszyliśmy go.
-Wcale nie jesteśmy razem- mruknęłam.
-To wszystko podpucha. My udajemy- szepnął Styles. Josh patrzył na nas przez chwilę z nic nie ogarniającą miną.
-No dobra- odparł wzdrygając ramionami z szerokim uśmiechem. –Ja i tak wiem swoje. Na razie!- rzucił przez ramię i popędził w bliżej nieokreślonym kierunku. Zmarszczyłam brwi nie wiedząc czy właśnie się nie przesłyszałam. Harry robił do mnie maślane oczka?
-Przybliż się do mnie. Musimy być przekonujący- szepnął do mnie Styles.
-Jasne- mruknęłam i przybliżyłam się do chłopaka tak, że ocieraliśmy się ramionami.
-Jeszcze- szepnął.
-Styles, zaraz na ciebie wejdę!- fuknęłam pod nosem.
-Jakoś specjalnie by mi to nie przeszkadzało- stwierdził wzruszając ramionami. Uniosłam brwi czując jak chłopak oplata mnie w talii i przyciąga do siebie.
-Co ty robisz?!- szepnęłam przez uśmiech.
-Gram- mruknął wywracając oczami. –A teraz dasz mi buzi- odparł przybliżając swoją twarz niebezpiecznie blisko mojej.
-Nie wydaje mi się- mruknęłam i przekręciłam głowę w bok, przez co Styles pocałował mnie w policzek. Harry odsunął się odrobinę z urażoną miną, nawet nie myśląc by mnie puścić. –No dobra, już dobra- mruknęłam i tak dla pewności złapałam go za kark całując w policzek. Odsunęłam się od chłopaka, a ten szczerząc się, w końcu mnie puścił.
-Wiesz, zjadłbym coś. Chodźmy na hot-dogi- zaoponował ciągnąc mnie w stronę budki. Wywróciłam oczami i dałam się mu prowadzić.
-Harry- zagadnęłam go.
-Hmmmm?- zamruczał patrząc przed siebie.
-O jakich podchodach i maślanych oczkach mówił Josh?- zapytałam, a chłopak zatrzymał się patrząc na mnie.
-Eee, no… bo ja, w zasadzie…- plątał się. Uniosłam brwi, a on drapiąc się po głowie chciał otworzyć usta, gdy wybawiło go kilka piszczących dziewczyn, które do nas podeszły.
-Harrlie! Jejku, jacy wy jesteście słodcy!- pisnęła jakaś blondynka. Jeju, jestem medium.
-Możemy wam zrobić zdjęcie?- zapytała druga. Harry spojrzał na mnie kątem oka i uśmiechnął się do dziewczyn.
-Jasne- odparł, a zadowolone dziewczyny zrobiły sobie z nami zdjęcia. Po chwili obie wymieniły się znaczącymi spojrzeniami i szepnęły coś do Harrego. Uniosłam brwi zastanawiając się o co chodzi, gdy nagle zadzwonił mój telefon. Westchnęłam, włożyłam okulary we włosy i wyciągnęłam białego I’phona z kieszeni naciskając zieloną słuchawkę.
-Co jest?- mruknęłam.
-Josh nam wszystko opowiedział! Ale Paul was wkręcił!- odparł Zayn.
-Gratuluję takiego chłopaka!- krzyknął Lou.
-Pasujecie do siebie!- dodał Liam, a ja wywróciła oczami.
-Coś jeszcze? Mam teraz inne sprawy na głowie- mruknęłam.
-Taa, my już wiemy jakie!- odparł Zayn.
-Harrego!- krzyknął Josh, a wszyscy się zaśmiali.
-Bardzo śmie…- urwałam, bo nagle Harry przyciągnął mnie do siebie za biodra składając pocałunek na moich ustach. Przez chwilę stałam zbaraniała, lecz po chwili objęłam go wokół karku i odwzajemniłam pocałunek. Kurde. Znowu ten dziwny dźwięk wybuchających fajerwerków i światła. Chyba pójdę z tym do lekarza. Grupka dziewczyn zaczęła piszczeć i klaskać, a ja nie mogłam uwierzyć w to co właśnie robię.
Całuje się z Harrym Stylesem. Jeszcze wczoraj mogłabym powiedzieć, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego, bo jest obrzydliwy i strasznie zboczony, a teraz? Sama siebie zadziwiam. Po wieczności oderwaliśmy się od siebie patrząc sobie w oczy. –Muszę kończyć- mruknęłam do telefonu i schowałam go do kieszeni. Harry uśmiechnął się pod nosem i odwrócił do dziewczyn. 
-Wybaczcie, ale musimy już iść- odparł i pociągnął mnie do budki z hot-dogami. To było takie… Wow. Nie, zaraz, chwila. Co to w ogóle było?! Styles już chyba całkowicie ocipiał! On myśli, że kim jest, że tak po prostu może mnie całować? Moim chłopakiem?! Chwila… przecież on właśnie jest moim chłopakiem. Kurwa.

_____________________________________________________________________

To zdecydowanie jeden z moich ulubionych rozdziałów. Przyznać się, kto spodziewał się takiego rozwoju akcji? Hmmm?
Dobra, teraz trochę na inny temat. Jak już pewnie wielu z Was zauważyło zmieniłam nico wygląd profilu i nazwę. Ale to nadal ja, ta stara, dziwna, porąbana haftująca.tęczą. Tyle, że w trochę innym wydaniu. Spokojnie, moje blogi nadal będą wyglądać tak jak wyglądały i rozdziały również się nie zmienią. Po prostu stwierdziłam, że ten stary wygląd i nazwa są nudne. I tyle. 
Ostatnio wpadłam na pewien pomysł. Postanowiłam stworzyć zakładkę "ciekawostki". Będę umieszczać tam różne, dziwne informacje o sobie. Mam nadzieję, że ktoś zajrzy.
To tyle.
Polecam się na przyszłość